Zabawy edukacyjne - jak zainteresować nimi dziecko?

Zabawy edukacyjne stymulują rozwój i doskonalą zdolności poznawcze, stąd ich doniosłe znaczenie w codziennej pracy z dzieckiem o opóźnionym lub nieharmonijnym rozwoju - łagodzą lub nawet likwidują istniejące dysfunkcje, zaburzenia czy zaległości. W ten sposób można i należy bawić się także z dzieckiem, które nie przejawia żadnych deficytów.

Czym są zabawy edukacyjne? Najczęściej definiuje się je jako aktywności, których schemat został opracowany przez dorosłych w określonym celu, np. wspierania określonych funkcji poznawczych, rozwijania kreatywności, rozwiązywania mniej lub bardziej złożonych problemów, dostarczania wiedzy o świecie, treningu konkretnych umiejętności, np. liczenia czy czytania. Jak zachęcić maluchy do takich aktywności?

Skrojone na miarę

Reklama

Aranżując pożyteczną zabawę, z której nasza pociecha ma wynieść jak najwięcej, należy mieć na uwadze nie tylko jej wiek, ale też preferencje i potrzeby. W końcu nikt nie zna naszego dziecka tak dobrze, jak my. Jeśli nasz malec nie lubi brudzić rączek i wobec takiej perspektywy gotów jest nawet zareagować histerią, raczej nie będziemy go zmuszać do malowania palcami czy zabaw wodą i piaskiem, a zamiast tego wybierzemy wyklejanki czy wydzieranki.

Jeśli wybierzemy aktywność, do której nasze dziecko jeszcze nie dorosło, może się ono łatwo zniechęcić, ponieważ stawiamy przed nią zbyt trudne wyzwanie. Z kolei zadania zdecydowanie za łatwe szybko przestają być atrakcyjne, mają też niewielki walor dydaktyczny. Pedagodzy
i psychologowie rozwojowi podkreślają, że podstawą efektywnej edukacji jest dawanie dziecku zadań nieco trudniejszych, niż te, które wykonuje już bez problemu. Warto też zadbać, by forma zajęć korespondowała z zainteresowaniami dziecka. Kilkuletni miłośnik zwierząt bardziej zainteresuje się tematycznym zestawem dydaktycznym "Farma" niż ćwiczącym te same zdolności kompletem "Mały technik".

Szczególnie ważne jest wytypowanie, które umiejętności naszego dziecka wymagają wsparcia, nad czym szczególnie należy pracować, czy jest to np. koordynacja wzrokowo-ruchowa, dodawanie czy łączenie liter. W zależności od tego z czym maluch sobie nie radzi, te właśnie czynności bądź funkcje należy najintensywniej ćwiczyć. Jeśli pokonamy te przeszkody, umożliwimy zdobywanie kolejnych kompetencji. Dziecko poczuje się pewniej, gdy np. opanuje prawidłowe chwytanie ołówka i chętniej będzie angażować się w zabawy łączące się z malowaniem czy kolorowaniem, nawet jeśli wcześniej, ze zrozumiałych względów, było im niechętne.

Przy większości zabaw edukacyjnych wykorzystuje się pomoce dydaktyczne. Pamiętajmy, że to nie tylko drogie gadżety wiodących firm, ale też pomoce wykonywane w domu bez większych nakładów finansowych. Te ostatnie wcale nie muszą być mniej interesujące niż sklepowe "gotowce", pod warunkiem, że wykażemy się pomysłowością i pozwolimy na to także dziecku. Większość malców bardzo chce wykazać się samodzielnością. Możemy wykorzystać ten potencjał, by zachęcić ich np. do samodzielnego (lub z niewielką, dyskretną pomocą) zrobienia książeczki, grającego instrumentu czy wyjątkowych, bo domowych puzzli.

Bez presji

Najlepiej jest sprawić, by nauka poprzez zabawę odbywała się możliwie naturalnie oraz "bezboleśnie". Jeśli zapowiemy: "A teraz będziemy się uczyć" wiele maluchów, co zrozumiałe, zareaguje dużym oporem. Nawet jeśli nasza pociecha ma braki w jakimś konkretnym zakresie
 i dodatkowa, domowa stymulacja jest wskazana, albo po prostu chcemy przemycić odrobinę wartościowych treści do codziennych aktywności, zmuszając ją do aktywności sprawimy, że pouczające zabawy będą jej się kojarzyć z udręką i przykrym obowiązkiem. Zajęcia wymuszone, przeprowadzane "na siłę" nie przyniosą wiele pożytku. Za to sprzyjająca atmosfera może sprawić, że oprócz intelektu czy zmysłów rozwinie się też emocjonalność małego człowieka.

Zamiast mówić np.: "Siadaj, nauczę cię dodawania" lepiej powiedzieć: "Pobawimy się cyferkami/klockami". Druga opcja brzmi bardziej zachęcająco, prawa? Dziecko reaguje nie tylko na komunikaty, ale też bezbłędnie odczytuje nasze nastroje, więc okażmy entuzjazm! Jest duża szansa, że nasz zapał i szczere zaangażowanie udzielą się malcowi. Możemy go też zaciekawić, opowiadając, że w dzieciństwie sami bardzo lubiliśmy się bawić w robienie własnej encyklopedii lub rysowanie rebusów, mieliśmy zielnik czy np. z pasją układaliśmy domino.

Dziewczynkom (i nie tylko) zafascynowanym biżuterią czy ozdobami, a niechętnym nauce matematyki można zaproponować np. mającą wiele wariantów zabawę z nawlekaniem koralików. Dziecko w ten sposób ćwiczy koordynację oko-ręka, dobrze się bawi i przy okazji... liczy. Warto szukać tego rodzaju rozwiązań, dopasowując rodzaje aktywności do preferencji dziecka oraz obszarów wymagających pracy.

Dobry przykład

Jeśli nasz szkrab nie jest zainteresowany naszymi pomysłami, wszedł właśnie w okres buntu  i odmawia angażowania się w jakiekolwiek zabawy, które mają coś wspólnego z nauką, możemy posłużyć się pewnym fortelem. Warto zaprosić inne dzieci (np. trochę starsze kuzynostwo), by włączyć je do naszych zabaw. Najmłodsi bardzo chętnie bawią się razem lub obok siebie naśladując się nawzajem. Dzieci zwykle chcą robić to samo, co pozostali, więc może okazać się, że pogardzane dotąd kolorowe liczydło czy klocki edukacyjne nagle staną się bardzo interesujące. Zwłaszcza, gdy nasz malec zobaczy w praktyce, jak inne kilkulatki wspaniale się bawią przy użyciu tych sprzętów.

Możemy też zacząć zabawę sami, opowiadając o tym, jaka jest ciekawa i jak nam się podoba. Pozwólmy dziecku przypatrywać się i przyłączyć do nas wtedy, kiedy będzie gotowe.

Atrakcyjne propozycje

Materiały, z których korzystamy powinny być atrakcyjne - wizualnie bądź funkcjonalnie. Oczywiście jest to względne, bo wiele dzieci lubi zabawy w rodzaju "papier-ołówek" lub jest w stanie spędzić z rodzicami całe godziny zajmując się zagadkami, śpiewankami-pokazywankami czy rymowankami, ale są też maluchy, które nawet nie będą chciały o tym słyszeć. Dlatego ważne jest (obok znajomości preferencji szkraba), aby na bieżąco odpowiadać na jego zachowania, by nie zdążyło się znudzić lub pogubić - dotyczy to zwłaszcza najmłodszych oraz dzieci z deficytami uwagi.

Zwróćmy uwagę, czy tworzymy warunki ku temu, aby nasza pociecha nie tylko przyjmowała informacje, które jej przekazujemy, ale mogła też podejmować próby samodzielnego ich zdobywania.

Co za dużo...

Pamiętajmy o tym, żeby nie przestymulować dziecka ani nie zalewać go zbyt dużą ilością materiału na raz. Nawet jeśli nie wszystkie informacje, które przekazujemy podczas zabawy zostaną zapamiętane, to i tak dziecko zapewne wyniosło z niej wiele. Gdy będziemy je uczyć tego materiału po raz kolejny, w drugim podejściu, najprawdopodobniej wówczas przyswoi go lepiej i szybciej.

Sesje zabaw edukacyjnych można wprowadzać np. kilka razy dziennie po kilka minut, a następnie stopniowo wydłużać ten czas. Warto przeplatać je zupełnie innymi aktywnościami, np. zabawami ruchowymi, wspólnymi tańcami i ćwiczeniami fizycznymi.

Czasem może się okazać, że koniecznością, a zarazem wstępem do dalszej edukacji będzie wyeliminowanie istniejących problemów, np. nadwrażliwości słuchowej czy nadmiernej ruchliwości. Jest to wykonalne, lecz zwykle wymaga wsparcia profesjonalisty, który w ramach "pracy domowej" zaleci nam określone zabawy terapeutyczne z dzieckiem.

Kluczem do sukcesu jest dopasowanie intensywności stymulacji do możliwości i potrzeb dziecka. Warto inspirować pociechę do aktywności intelektualnej jak najwcześniej - mózg ludzki najintensywniej rozwija się do siódmego roku życia dziecka, w tym czasie chłonie najwięcej informacji z otoczenia. Zostawiając malca samego sobie, wręczając mu do zabawy tablet lub sadzając przed telewizorem, tracimy szansę efektywnego mobilizowania jego rozwoju.

Reklama