Ćwiczenia i zabawy rozwijające wyobraźnię

Wiadomo, że każdy rodzic chciałby przychylić nieba swojemu dziecku, przy okazji dbając o jego wszechstronny rozwój i zdrowie. Kupuje mu zdrowe jedzenie, ładne ubranka i najlepsze zabawki. Z tym, że to pierwsze zdecydowanie zostanie zużyte, to drugie przyda się z oczywistych względów, ale z tym ostatnim, to już sprawa nieco dyskusyjna. Bo można się świetnie bawić (i rozwijać swoją wyobraźnię) bez zabawek!

Na zabawki, zwłaszcza te widziane w reklamach telewizyjnych, z łatwością można przepuścić fortunę. A najgorsze jest to, że właściwie każde dziecko stosunkowo szybko nudzi się nowym nabytkiem, porzuca go i prosi o kolejny. Co wtedy może zrobić rodzic, który nie chce co chwilę wydawać pieniędzy, ale pragnie zapewnić dziecku rozwój kreatywności?

Zrób to ze mną

Reklama

Chyba najprostszym, ale i  bardzo skutecznym sposobem na zajęcie dziecka, i to w różnym wieku, jest zaangażowanie je w to, czym sami się aktualnie zajmujemy. Nie dość, że poczuje się ważne i dorosłe, to jeszcze nie będzie się nudzić, a my zyskamy asystenta.

Jeśli rodzic właśnie gotuje obiad lub piecze ciasto, pociecha może zostać pomocnikiem kuchennym i wykonywać prace adekwatne do swojego wieku. Najmłodsi mogą mieszać, dorzucać składniki lub przynosić je z lodówki lub szafki. Starsi z pewnością chętnie dorzucą coś na patelnię, pokroją (w razie małego wypadku warto mieć pod ręką kolorowe plastry dla dzieci Salvequick,które nie dość, że pięknie wyglądają, to w magiczny sposób odwrócą uwagę dziecka od przykrego zranienia) lub wymęczą tłuczkiem kotlet. A na koniec można mieć mnóstwo przyjemności i śmiechu podczas mycia naczyń. Zobaczycie, że będziecie się zastanawiać, jak to się stało, że obiad gotowy, kuchnia czysta i wszyscy mają uśmiech na twarzy.

Kolejna czynność, w której dzieci mogą brać udział to... sprzątanie! Tak, tak, chociaż nasze pociechy są specjalistami od robienia bałaganu, okazuje się, że kiedy im pozwolimy, z chęcią zabierają się za mycie podłóg mopem czy jeżdżenie odkurzaczem po całym mieszkaniu. Nawet wspólne ścieranie kurzy okaże się ciekawsze i zabawniejsze niż się spodziewaliście.

Powrót do dzieciństwa

Przypomnijcie sobie, czy was dotyczył problem nadmiaru zabawek i znudzenia nimi. Raczej nie, prawda? Po pierwsze rynek nie był wtedy zalewany nowościami każdego tygodnia, a  po drugie telewizja nie kusiła nas reklamami kolorowych gadżetów. Dlatego zdecydowana większość naszych zabaw obywała się bez zbędnych rekwizytów.

Czas najwyższy przypomnieć naszym dzieciom o zabawie w berka i chowanego, graniu w klasy i skakaniu przez gumę. Nie dość, że to zdrowa dawka ruchu, to jeszcze sprzyja poznawaniu dzieci sąsiadów i ułatwia nawiązywanie kontaktów. A jeśli w pobliżu nie ma rówieśników? No cóż, wtedy rodzicu musisz się poruszać razem ze swoją pociechą. Z pewnością wszystkim wyjdzie to na zdrowie.

Budowanie więzi

Kiedy pogoda nie sprzyja, dziecko marudzi lub źle się czuje, warto skorzystać z pomysłów, które nie wymagają dużej aktywności, za to sprzyjają bliskości i budowaniu więzi. Oprócz przytulanek, łaskotania i wojny na poduszki, których chyba nikomu nie trzeba opisywać, jest parę zabaw, które można zaproponować maluchowi, który potrzebuje nieco spokoju.

"Lustro" polega na tym, że bez uprzedzenia rodzic zaczyna naśladować wszystko, co robi dziecko. Powtarza jego słowa, gesty, mimikę. Zwykle, kiedy dziecko orientuje się, o co chodzi, wszyscy zanoszą się głośnym śmiechem, a główny bohater zabawy wymyśla niestworzone ruchy i miny, żeby było trudno je powtórzyć.

Inny wariant tej zabawy to zgadywanie emocji na podstawie miny. Na przykład rodzic robi smutną minę i pyta dziecko, jak się czuje osoba, która tak wygląda - czy jest szczęśliwa, zdziwiona czy może niezadowolona? Ta zabawa pomaga dziecku zrozumieć innych ludzi, uczy go empatii, a przy okazji dostarcza rozrywki.

Najprostsze rozwiązania są najlepsze

Tak naprawdę nasze domy są pełne rekwizytów, które mogą być początkiem świetnych zabaw, wystarczy tylko odrobina fantazji (oraz w niektórych przypadkach sporej dozy wyrozumiałości i gotowości do sprzątania).

Myśleliście kiedyś o tym, że garnki i drewniane łyżki to właściwie wymarzony zestaw perkusyjny? A papier toaletowy to idealny materiał do zrobienia opadów śniegu, nawet w środku lata? Nie wspominając już o tym, że dwa krzesła, kosz i parę poduszek to możliwość odbycia podróży pod namiot gdzieś na Saharze lub w inny odległy zakątek?

Pomysłów na zabawy, które sprawią przyjemność wszystkim biorących w nich udział, a przy okazji nauczą nazywania emocji, pewności siebie czy odpowiedzialności, jest całe mnóstwo. Wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć. Oto trzy propozycje:

Z oparcia z kanapy, poduszki, zwiniętego koca, małego dziecięcego krzesełka robimy tor przeszkód. Rzeczy rozkładamy po całym pokoju. Samo przygotowanie takiego toru jest zabawą, a co dopiero, gdy proponujemy maluszkowi, że ma przejść po nim... z zamkniętymi oczami! Oczywiście tylko wtedy, gdy trzymamy go za rękę. Potem zamieniamy się rolami. Nasze dziecko jest "dorosłe" i prowadzi nas przez przeszkody.

Z dużego pokoju przejdźmy do kuchni. Wyjmijmy z szafki mąkę i sól. Białe składniki (po szklance) wsypmy do dużego garnka, następnie wlejmy pół szklanki wody. Mamy gotową masę solną, z której ulepić możemy wszystko, co podpowie nam wyobraźnia.

Nim masa solna wystygnie, zajrzyjmy do lodówki i wyciągnijmy z niej mleko. Wylejmy trochę na głęboki talerz i poszukajmy płynnych farb. Jeśli mamy tylko plakatowe - nic nie szkodzi - zmieszajmy je z wodą, żeby były bardziej płynne. Z łazienki przynieśmy kilka patyczków do czyszczenia uszów. Następnie zanurzmy patyczki w farbie, a potem w mleku. Kolory rozleją się tworząc bajkowe wzory. Wasze dziecko będzie oczarowane bajkowymi obrazami!

Reklama