Bezpieczny dom - jak zabezpieczyć niebezpieczne miejsca przed małymi dziećmi

Najwięcej wypadków z udziałem dzieci zdarza się w domu, czyli tam, gdzie powinno być najbezpieczniej. Przynajmniej teoretycznie. Na szczęście nie jesteśmy bezradni - możemy zrobić wiele, by zminimalizować ryzyko i chronić nasze pociechy.

Względnie spokojny okres, kiedy to można było z czystym sumieniem spuścić z oka nieprzemieszczające się jeszcze samodzielnie niemowlę, by przez chwilę zająć się czymś innym, kończy się szybko. Gdy malec zaczyna pełzać, raczkować, chodzić, a w konsekwencji też biegać i skakać, musimy pilnować go ze zdwojoną uwagą - wszak do kilkunastomiesięcznego szkraba mogą nie trafiać nasze wywody o niebezpieczeństwie upadków z dużej wysokości czy zabaw gniazdkiem elektrycznym. Nie oznacza to, że mamy wpadać w paranoję i wkładać smyka do kojca, by przesiadywał w nim całymi dniami. Przede wszystkim zachowajmy rozsądek i używajmy wyobraźni.

Kuchnia

Reklama

Tutaj spędzamy dużo czasu, gotując, celebrując posiłki, prowadząc długie rozmowy. Tu też jest sporo przestrzeni do pouczającej zabawy - pod czujnym okiem mamy lub taty można poznawać różne smaki, zapachy, konsystencje i faktury, kroić ugotowane warzywa plastikowym nożykiem czy pomagać przyrządzaniu różnych pyszności, np. mieszając suche składniki. Ale równocześnie w kuchni łatwo o wypadek. Podpowiadamy, co zrobić, aby bez rewolucji i wielkich nakładów finansowych uczynić ją bardziej przyjazną najmłodszym:

- Jednym z najpewniejszych, a zarazem najbardziej radykalnych sposobów na zabezpieczenie tego pomieszczenia jest zamontowanie bramki uniemożliwiającej wejście do niego. Jednak praktyka pokazała, że nie brak malców potrafiących rozpracować taką blokadę. Dlatego wielu rodziców stosuje dodatkowe zabezpieczenia, np. osłaniające kurki kuchenki, szuflady i szafki. Kuchenne schowki fascynują wszystkich małych odkrywców i mogą stanowić zagrożenie same w sobie (przytrzaśniecie paluszków, zarwanie szuflady, zrzucenie jej na siebie, nierzadko z całą zawartością) albo przez wzgląd na to, co jest w nich przechowywane. Dlatego opcją godną polecenia jest zainstalowanie zabezpieczeń, które całkowicie uniemożliwią ich otwieranie, bądź sprawią, że szuflada otworzy się tylko do określonego punktu.

- Potencjalnie groźne sprzęty i narzędzia kuchenne należy trzymać, co oczywiste, poza zasięgiem dzieci oraz mieć na uwadze, że zasięg ten rośnie z miesiąca na miesiąc. Ostrożność wskazana jest też w odniesieniu do artykułów łatwo tłukących się, leków, detergentów, a nawet przypraw (połknięcie ziela angielskiego lub sproszkowanej papryczki chili może mieć naprawdę przykre następstwa). Lepiej trzymać wszystko to zamknięte na klucz, odpowiednio wysoko, także z dala od dziecięcych oczu - kuszący przedmiot może zainspirować dwu- lub trzylatka do wspinaczki po meblach, której rezultaty przewidzieć nietrudno. Zresztą, pamiętajmy, że nawet raczkujące dziecko potrafi wspiąć się na niewysoki taboret czy pociągnąć za obrus. Z tego względu najlepiej w ogóle zrezygnować z długich nakryć stołów.

- Dobrze jest wyrobić sobie nawyk gotowania na tylnych palnikach kuchenki, by dziecko nie miało łatwego dostępu do gorących naczyń. Smażąc czy gotując należy starać się, aby uchwyty patelni czy garnków były odwrócone do tyłu, w ten sposób malec nie ściągnie na siebie ich zawartości.

- Leki warto trzymać pod kluczem - konsekwencje wpadnięcia domowej apteczki w małe rączki mogą być bowiem opłakane. Dlatego też nigdy nie nazywajmy medykamentów "dropsami", "soczkami" ani "cukiereczkami" (nawet w żartach czy chcąc przekonać pociechę, by zażyło zalecony specyfik). Zwłaszcza, że niektóre zawiesiny istotnie mają słodki smak, a kolorowe tabletki przyciągają uwagę. Jeśli mamy leki, które należy przechowywać w lodówce, trzymajmy je możliwie jak najgłębiej, na najwyższej z półek, dodatkowo przesłonięte innymi produktami.

- Nie zostawiajmy żadnych środków czystości bez dozoru - wypracujmy zwyczaj natychmiastowego odkładania ich na miejsce. Inaczej maluch korzystając z naszej nieuwagi lub chwilowej nieobecności może bez trudno dobrać się do nich. Podobnie z wszystkimi urządzeniami elektrycznymi, wyciągajmy ich wtyczki z gniazdek od razu po użyciu i chowajmy te sprzęty.

- Nie pozostawiajmy też rozlanej na podłodze wody czy innych płynów - ścierajmy je od razu. W miarę możliwości unikajmy wykładania w pomieszczeniu małych dywaników/kawałków wykładzin - maluch łatwo może się o nie potknąć i przewrócić.

- Dziecko nie powinno mieć też dostępu do kosza na śmieci - nie tylko dlatego, że stanowi on siedlisko bakterii. Szkrab może zechcieć poczęstować się tym, co tam znajdzie. Analogicznie z gąbką do mycia naczyń - zbiera się na niej to co najgorsze, a co więcej, pociecha kierowana ciekawością może odgryźć jej kawałek i zacząć się krztusić.

- Pilnujmy dzieci, które już jedzą samodzielnie lub podejmują takie próby - zbyt łapczywe kęsy lub nieumiejętność odmierzenia odpowiedniej ilości napoju grożą zadławieniem. Z kolei kilkulatkom nudzącym się przy stole czasem przychodzą do głowy różne pomysły, np. wiedzione potrzebą doświadczania wkładają sobie (lub rodzeństwu) do nosków lub uszu groszek, słonecznik lub inne małe ziarenka. Mali kulinarni eksperymentatorzy to niestety części goście szpitalnych oddziałów ratunkowych.

Łazienka

Uczynienie z łazienki bezpiecznej przestrzeni nie jest trudne, wymaga jedynie zaangażowania. Czujności i pamiętania o kilku podstawowych zasadach:

- Po pierwsze i najważniejsze - dziecko nie powinno kąpać się samo. Nawet jeśli wanna nie jest wypełniona. Utopić można się niemal w każdej ilości wody, podobnie jak zachłysnąć się nią. Do kąpania dwójki małych dzieci z reguły potrzebnych jest dwoje dorosłych. Chyba że jednego z malców umieścimy przypiętego w leżaczku lub krzesełku, gdzie poczeka na swoją kolej. Wspólna kąpiel niemowlęcia z mamą też wymaga wsparcia drugiej osoby - wchodzenie do śliskiej wanny z dzieckiem na rękach to wyjątkowo ryzykowany pomysł.

- Muszla klozetowa powinna być przykryta klapą - niektóre dzieci lubią moczyć tam rączki, wrzucać różne przedmioty, a nawet stamtąd pić!

- Przykryta powinna też być zwierzęca kuweta, by szkrab nie bawił się odchodami pupila ani nie dotykał znajdującego się tam żwirku.

- Nie zostawiajmy wiader czy misek wypełnionych wodą bez dozoru. Jeśli skończyliśmy np. mycie podłóg czy inne czynności z wykorzystaniem tych naczyń, od razu je opróżnijmy.

- Jeśli mamy w łazience piecyk gazowy dbajmy o odpowiednią wentylację - rozszczelniajmy bądź uchylajmy lekko okno lub drzwi, często wietrzmy pomieszczenia oraz pamiętajmy o regularnych kontrolach stanu technicznego piecyka.

- Kosmetyki, detergenty, żyletki, nożyczki i tego typu akcesoria trzymajmy w zamykanej szafce, do której dziecko nie ma dostępu.

- Nie używajmy w łazience, a zwłaszcza w pobliżu wanny, żadnych sprzętów elektrycznych ani elektronicznych, włosy sobie i dziecku suszmy w innym pomieszczeniu.

- W miarę możliwości zaopatrzmy się w specjalne maty antypoślizgowe.

Pokój dzienny

Na ogół wystarczy kilka zmian, dotyczących naszych nawyków oraz wystroju wnętrza, aby salon, w więc pomieszczenie, w którym spędzamy dużą część dnia stał się przyjazny maluchom:

- Wszelkie przedmioty łatwo tłukące się oraz alkohole trzymajmy poza zasięgiem dzieci - w zamykanych gablotach, w barku lub w szafkach. Podobnie z wazonami i innymi ozdobami, pilnujmy, ani nie balansowały na krawędziach mebli, tylko usuńmy je w bardziej bezpieczne miejsca.

- Ostre kanty mebli warto zabezpieczyć specjalnymi silikonowymi nakładkami.

- Gniazdka elektryczne zabezpieczamy profesjonalnymi zaślepkami lub osłonami. Gniazdka nieużywane możemy też zastawić meblami.

- Przewody i kable najlepiej ukryć za meblami lub zastosować przeznaczone do tego celu osłony.

- Zamiast małych, ślizgających się dywaników wyłóżmy wykładzinę lub duży, dobrze przylegający do podłoża dywan.

- Jeśli to możliwe, mając małe dzieci unikajmy szklanych mebli. Wszystkie inne sprawdźmy pod kątem stabilności - czy nie przewrócą się podczas eksploatacji oraz czy dziecko nie zrzuci ich na siebie, np. otwierając szuflady, których ciężar przeważy mebel.

- Nie trzymajmy gorących potraw i napojów na niskich stolikach czy ławach.

- Zwróćmy uwagę na rośliny, które hodujemy w domu. Wiele gatunków (np. filodendron, dieffenbachia, gwiazda betlejemska) ma toksyczne właściwości, jeśli odkryjemy takie w naszym domu, zabezpieczmy je przed dziećmi, a najlepiej - znajdźmy im nowych właścicieli.

- Zbierajmy zabawki z podłogi po skończonej zabawie, jeśli to możliwe - wspólnie z dzieckiem.

Pokój dziecięcy

W miarę dorastania dziecko będzie spędzać w swoim małym królestwie coraz więcej czasu. Od samego początku możemy dopilnować, by nic nie zakłócało spokojnego snu i beztroskich zabaw:

- Upewnijmy się, że wszystkie meble i sprzęty stoją stabilnie. Niektóre być może trzeba będzie przytwierdzić do ściany.

- Zadbajmy o to, by pociecha miała tylko bezpieczne zabawki, dostosowane do wieku. Te przeznaczone dla starszych dzieci, np. będące własnością rodzeństwa przechowujmy w bezpiecznym miejscu, by tam czekały na swoją kolej.

- Dopilnujmy, żeby ściany były pomalowane bezpieczną, nietoksyczną farbą (z atestem).

- Meblujmy pokoik tak, aby malec nie miał możliwości, by wspinać się po meblach. Zabezpieczmy okna (to dotyczy wszystkich pomieszczeń), żeby uniemożliwić ich samodzielne otwieranie przez dziecko i nie podstawiajmy żadnych przedmiotów, na które można by wejść, pod parapet.

- Sprawmy malcowi łóżeczko, w którym wysokość materaca jest regulowana i opuśćmy go odpowiednio nisko, wtedy, gdy dziecko zrobi się bardziej mobilne, tak by zapobiec możliwości wypadnięcia.

- Dziecko poniżej pierwszego roku życia nie powinno spać z poduszką (chyba że lekarz zalecił inaczej), założonym śliniaczkiem, ani z żadnymi innymi przedmiotami w łóżeczku, typu termofor czy zabawki.

Schody i korytarz

Te obszary stanowią ciągi komunikacyjne, dlatego (a także dla bezpieczeństwa) powinny być dobrze oświetlone, światłem naturalnym lub sztucznym i niezagracone. Na podłodze i na stopniach nie powinno być zbędnych rzeczy, o które można by się potknąć lub nadepnąć na nie raniąc się boleśnie. Warto pamiętać jeszcze o innych kwestiach:

- Schody przed najmłodszymi warto zabezpieczyć specjalną barierką. Wchodzenie i schodzenie ze schodów to ważna umiejętność, która wymaga ćwiczeń, dlatego producenci blokad niekiedy sugerują umieszczanie ich na drugim lub trzecim stopniu, by dziecko mogło doskonalić tę niełatwą sztukę. Wieczorem zawsze sprawdzajmy, czy furtka została zamknięta - dziecko może wstać w nocy i próbować przez nią przejść.

- Zwróćmy uwagę na szczeble - czy odstępy między nimi są na tyle małe, by dziecko nie wypadło przez nie ani nie utknęło próbując się przecisnąć. Jeśli są szeroki i stwarzają ryzyko, można dodatkowo zabezpieczyć je specjalną siatką. W podobny sposób warto osłonić szczeble balkonowe.

- Starsze dziecko, które już samodzielnie pokonuje schody nie powinno chodzić po nich z nożyczkami, ołówkami i innymi tego typu przedmiotami w rękach - w razie upadku łatwo o wyrządzenie sobie krzywdy.

- Dywan na schodach powinien być zabezpieczony przed przesuwaniem się i rolowaniem.

Mimo wszystko pamiętajmy, że środki ostrożności, choć ważne, nie zastąpią rodzicielskiej uwagi i czujności. Starajmy się myśleć z wyprzedzeniem i rozbudzić własną wyobraźnię - wizualizujmy konsekwencje określonych zachowań. Gdy zabraniamy dziecku wykonywania jakiejś czynności równocześnie tłumaczmy, po co to robimy. Miejmy też na uwadze, że maluch musi zdobywać wiedzę o świecie na miarę swoich możliwości, stad bezcelowość nadmiernego chronienia go przed siniakami czy pobrudzeniem się. Mając w domu małe dziecko musimy mieć także na uwadze, by w apteczce znalazła się odpowiednia ilość środków, które działają przeciwbólowo i środków opatrunkowych.  Zaopatrzmy się w wesołe plastry Salvequick ze znanymi bajkowymi bohaterami jak Minionki lub Salvequick Animal Planet ze zwierzątkami, które nie tylko zabezpieczą ranę, ale i dzięki kolorowym, lubianym przez najmłodszych bohaterom, odciągną uwagę od skaleczenia.

Reklama